.Food

5 bardzo niemieckich produktów spożywczych

…które spotykam na każdym kroku w Münster. Wszystko bardzo subiektywnie.

Co? „So deutsch” („tak bardzo niemieckie”) produkty spożywcze, których wszechobecność w Nadrenii Północnej-Westfalii mnie zaskoczyła
Z kim? Z każdym, chociaż nie powiem, że wszystkie zawsze przejdą mi przez gardło 😉

Żyjąc w Münster co rusz, napotykam pewną powtarzalną gamę produktów spożywczych, których masowej konsumpcji nie mogę się nadziwić. W Polsce mam czasem podobnie, więc może jednak „Polak, Niemiec – dwa (gastryczne) bratanki”? 😉 Chodźcie i zobaczcie!

brezel

Na pierwszym planie Laugenbrezel. W skali niemieckich możliwości to raczej rozmiar mini.

1. Skrobia, skrobia, skrobia, czyli bułki i ziemniaki

Zawsze myślałam, że to Polska skrobią stoi. Byłam w błędzie. Zorientowałam się w mieście, w którym podczas świąt nie znajdę żadnej pomocy medycznej (oprócz bardzo awaryjnej rzecz jasna), ale za to piekarnie pełnią dyżury.

Hitem eksportowym wszystkich naszych gości są Laugenbrötchen, czyli bułeczki ługowe. Swoją ciemnobrązową skórkę zawdzięczają styczności z sodą oczyszczoną rozpuszczoną w wodzie, tuż przed pieczeniem. Turbokombinacją są bułki z czegoś a la ciasto francuskie wykończone wspomnianą techniką –  znalazłam takie w piekarni Essman, gdyby ktoś szukał (Laugenecken, ługowe rożki).

Że frytki to wiadomo, zwłaszcza z Currywurst. Za to moim ziemniaczanym odkryciem są placki ziemniaczane z musem jabłkowym. Kolejna bardzo nie-fit, ale jakże smaczna potrawa!

Najbardziej szaloną rzeczą w skrobiowym temacie jaką widziałam były ugotowane ziemniaki zawekowane w słoiku. Tak żeby oszczędzić sobie trochę czasu. Z tym, że ja chyba jeszcze nie znam życia.

Wracając do pieczywa – na deser zostawiam kanapkę z pumperniklem. Czyli chleb z chlebem. Dwie kromki są jednak przełożone najczęściej serem żółtym, więc można to uznać za podwójną kanapkę ;). Swoją drogą w życiu nie pomyślałabym żeby kłaść razowca na bułkę, ale okazuje się, że to całkiem trafione połączenie. I wiecie, że pumpernikiel pochodzi z niemieckiej Westfalii? Ja od zawsze myślałam, ze to polski towar eksportowy.

2. Sałatka mięsna

O jej bliskiej krewnej, sałatce ziemniaczanej (Kartoffelsalat) część z Was już pewnie słyszała. W najśmielszych snach nie pomyślałabym, że można zrobić równie ociekającą majonezem, ale z mięsem, np. w formie wędliny, w roli głównej. Zwie się Fleischsalat (czyli dosłownie – sałatka mięsna). Równie bardzo nie przypuszczałabym, że taka potrawa może mi w ogóle smakować (a jednak!). Nasi niemieccy znajomi nie wyobrażają sobie imprezy bez takiego specjału. Tak bardzo, że zdarzało już nam się skosztować vegetarischer Fleischsalat, czyli wegetariańskiej sałatki mięsnej ;).

799px-fleischsalat_auf_graubrot_mit_saurer_gurke-92308

Fleischsalat prosto z Wikipedii

3. Wursty (kiełbaski)

Wiadomo, że jeśli festyn czy impreza to tylko Wursty! Co mnie zaskoczyło to fakt, że rzadko przypominają suchą krakowską a mięso w środku jest często drobniej zmielone. Ponoć przeciętny obywatel Niemiec zjada około 30 kilogramów kiełbasy i kiełbasek rocznie. Ciągle się zastanawiam czy to w ogóle możliwe, ale mam wrażenie, że znacznie zawyżają średnią spożycia podczas piłkarskich mistrzostw (nieważne czy świata, Europy czy regionu). O wurstach i sporcie będzie kiedyś więcej.

Jeśli wybieracie się na zjazd foodtrucków to oprócz wegańskich nowości (które czasem ratują mi życie) i pornfoodowych deserów, wiecie już czego się spodziewać ;).

4. Jajko na twardo

Wszyscy zapytani się tego wypierają, ale gdzie nie pojawimy się na śniadaniu to wszyscy skubią jajka na twardo. W pracy Konrada jajco + bułka posmarowana nożem to standardowy zestaw. I nawet nasze dzieci po kilku miesiącach w niemieckim przedszkolu zaczęły się dopominać ugotowanych jaj!

egg-sandwich-2761894_640

Te pomidorki są z pewnością tylko dla dekoracji. Nie raz obserwowałam na kawiarnianych śniadaniach panów ze zgorszeniem ściągających warzywo ze swojego chleba z jajkiem ;).

5. Jarmuż

Zielone światełko w tunelu z mięs i bułek. Byłam w szoku, kiedy odkryłam wszechobecność jarmużu. Zwłaszcza wczesną wiosną na targach. Pewnie wyobraziliście sobie już te wszystkie smoothie z dodatkiem zielonego warzywa sączone w modnych kawiarniach? O nie! Tutaj jarmuż to zasmażana z odpowiednią ilością tłuszczu i mięsa kapusta. Zdarzało nam się obserwować naszych niemieckich znajomych wrzucających na Facebooka fotograficzną dokumentację z domowego gotowania takich specjałów. W komentarzach same wyrazy tęsknoty od znajomych, którzy wyemigrowali. Na przykład takie „Den Grünkohl vermisse ich” („Za jarmużem to tęsknię”) prosto z Barcelony :).

800px-grc3bcnkohl2c_pinkel2c_salzkartoffeln

Kolejne zdjęcie z Wikipedii. Dobra proporcja ilości jarmużu do kiełbasy i ziemniaków.

6. Piwo tańsze od wody

Wiadomo, zależy jakie piwo i zależy jaka woda. Ale kiedy tuż po naszej przeprowadzce desperacko poszukiwaliśmy odpowiednika Muszynianki, nie raz zastanawialiśmy czy nie lepiej zwyczajnie pić tylko browarki. Skończyło się na wodzie z kranu, bo smaczna i zawsze trochę mniej plastiku.

8 odpowiedzi »

  1. Mieszkam w nrw od 18mcy, ale nie spotkałam sie ze wszystkimi potrawami… salatki miesna, bulka z pumpernikla i fenomen jajka na twardo nas ominął. Widzialam placki z musem, ale sie nie skusilam. Curry wursty krzycza z kazdego kata, ale bardziej mi smakuja bawarskie bratwursty. Wg mnie najbardziej w oczy rzucaja sie precle 🙂 do tego sa pyszne :))

    Polubienie

  2. Agata zabrakło sznycla 😛 W 50 postaciach, zawsze i wszedzie.
    Hmm ja tu u nas w ramach lunchu w pracy nadziałam się jeszcze na cos w rodzaju tatara ale z miesa wieprzowego, (bez jajka) podobno typowe danie na sobotnie sniadanko (smaruja tym buleczki jak pasztetem barbarzyncy) w Thuringen. Nie pamietam jak sie nazywa, ale bylo calkiem niezle. Z ciach to Schillerlocken i Donauwelle. No i wole serniki na quarku bo sa delikatniejsze w strukturze niz nasze. Aha! fenkuł spożywany tutaj masowo w formie gotowanej i na surowo.

    Polubienie

    • O kurczę, Fenkuła widzę często w sklepach, ale prawie nigdy w gotowej formie. A nawet bym chciała :D.
      I z sernikami totalna racja! Ja jeszcze mieszkając w Warszawie szukałam bardziej serków niż twarogow na ciasta. A w Münster chyba tak bardzo ze sznyclami nie wariują, ale to racja, że ich zabrakło!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.