.Family

Jak wybrać przyczepkę rowerową? Historie z życia i praktyczna lista!

Rower i przyczepka są naszym codziennym środkiem transportu, wybieraliśmy już dwa dzieciowehikuły a do tego mieszkamy też w bardzo rowerowym mieście. Mimo to dalej nie poczuwam się do bycia specjalistką w tym temacie. Jednak nasze narodowe „nie wiem, ale się wypowiem” wzięło górę :D. Wierzę, że mimo to parę doświadczeń z naszego życia Wam się do czegoś przyda, bo przecież w rzadko którym sklepie ktoś Wam powie, że Wasze dzieci będą się być może lały w przyczepce po twarzach!Niezainteresowani zakupem być prawdopodobnie choć raz się uśmiechną albo dowiedzą się czegoś więcej o naszym życiu w Münster.

Jeśli chodzi o konkretne marki to w naszym mieście królują Croozery, Thule, Burleye i Qeridoo. Na początku używaliśmy Thule Cougara, potem przesadziłam, już dwójkę, do Croozera Plus. Jednak z dużym prawdopodobieństwem może okazać się, że potrzebne Wam zupełnie co innego. Na co zwrócić uwagę?

Na końcu wpisu znajdziecie check-listę do ściągnięcia! Dla tych, którzy potrzebują pomocy w wyborze lub zwyczajnie nie chce im się wszystkiego czytać. Enjoy!

Dodatki

Trochę przewrotnie zacznę od ponadprogramowych bajerów, bo późniejsze wątki co chwila błagają o słowo na temat dodatków! Do przyczepek wielu marek przeróżne akcesoria są już w zestawie, do innych trzeba je później dokupić. Weźcie to pod uwagę, bo to drugie często jest droższą imprezą.

Do czego planujecie używać jeszcze przyczepki? Do ciągnięcia młodzieży na nartach biegowych? Istnieją zestawy do takich rozrywek. A może trzeba Wam wózka do maratonów? Półmaratonów? Dziesiątek? Często słyszę jednak od zapalonych biegaczy, że typowe wózki dedykowane tylko bieganiu są o niebo lepsze. Nasze dzieci nie usiedzą jednak więcej niż pięć kilometrów w przeciętym tempie, więc pogodziłam się z tym, że te wszystkie moje maratony co to je zaliczę (jak już ruszę się pobiegać), przemierzę w samotności. Może sprawdźcie wcześniej jaki typ latorośli macie, żeby nie wyrzucać pieniędzy w błoto albo śnieg.

Jeżeli planujecie biegać albo jeździć na rolkach to przydatnym rozwiązaniem mogą być dodatkowe hamulce tarczowe.

Proza życia

Nie musicie uprawiać sportów ekstramalnych żeby przyczepka mogła pełnić dodatkowe funkcje. Na naszej dzielni często przydaje się jako zwykły wózek dla dziecka i do wielu modeli dołączone są kółka zamieniające je w coś co można pchać. Z tym, że moim zdaniem takie rozwiązanie nie daje takiej zwrotności i mobilności jak klasyczny wózek, za to nie uwierzycie ile zabawek do piasku oraz przekąsek można spakować! Jak Wam ciężko będzie brnąć przez wertepy a przypadkiem będziecie mieli też zestaw do biegania, to polecam to drugie – zwiększa to rozmiar wehikułu, ale za to milej się pcha przez dziury w chodniku (za to trudniej skręca).

Jeśli posiadacie więcej niż jednego rodzica pociągowego, sprawdźcie ile mocowań do roweru jest w zestawie. My czasem żonglujemy dziećmi z przyczepką w ciągu dnia i całkiem miło jest nie musieć odkręcać mocowania tylko zwyczajnie przepiąć karocę.

Amortyzacja

Oczywistym (a może i nie?) jest fakt, że przyczepki można kupić w wersjach mniej lub bardziej amortyzowanych. Często podobne modele, w zależności od tego jak bardzo łagodzą wstrząsy, różnią się znacząco ceną. Planujecie krótkie rundki po asfalcie czy wyprawy w las? A może niby miasto, ale pełno dziur na drodze? My mimo gładziutkich ścieżek rowerowych wylądowaliśmy z amortyzowanym Croozerem Plus, ale to głównie przez to, że martwiłam się o maluszka. Ok, na początku łudziłam się też, że będziemy jeździć na długie wyprawy do lasu. Nie byliśmy na ani jednej. Na pocieszenie, jeszcze jednym plusem modelu Croozera Plus jest dodatkowe oświetlenie w rączce ładowane przez USB. Ale litości, zawsze możecie kupić przypinane ledowe światełka za grosze.

Gabaryty

Jeśli macie willę z trzema garażami, podpinacie przyczepkę pod e-bike’a a do tego będziecie jeździć tylko po płaskiej drodze wokół posiadłości to możecie pominąć ten punkt. My temat gabarytów zaczęliśmy analizować dosyć późno, bo po zakupie drugiej przyczepki. Dokładniej po tym jak wydobyliśmy ją z kartonu (zamawialiśmy przez internety, bo by nam do ówczesnego auta nie weszła), złożyliśmy i… nie mogliśmy wynieść na dwór. Nie mieściła się w standardowych framugach. W końcu metodą dobierania odpowiedniego kąta nachylenia i ponownego demontażu kół, wystawiliśmy ustrojstwo przed blok. Na codzień nie jest to wielki problem, bo i tak trzymamy karocę na zewnątrz. Jednak w razie potrzeby schowania przyczepki do piwnicy musimy przestawiać rowery sąsiadów, żeby w ogóle przejechać.

Tak poza tym jeśli używacie przyczepki jako wózka to pomyślcie o prozie życia. Nam wersja dla jednego mieściła się w supermarkecie tylko przy specjalnych kasach, natomiast ta dla dwojga nie przejechałaby już przez żadne.

Bagażnik

Często wpływa znacząco na rozmiar przyczepki. Nie wszystkie go posiadają, ale też nie każdemu jest potrzebny. Jeżeli jeździcie po wakacyjną przygodę, może się przydać jako dodatek do sakw, a jeśli szusujecie na biegówkach to a nóż obejdziecie się bez plecaka? Dla mnie to też przydatny schowek na zakupy, ochraniacz przeciwdeszczowy czy nowy zestaw pościeli do przedszkola. Niektóre przyczepki mają składane bagażniki, np. nasz Thule Cougar, natomiast w Croozerze znajdziecie wbudowany, ale jaki ogromy!

Dobrze się składa

A propos składania. Jeśli zamierzacie często podróżować to zwróćcie uwagę czy kompresja przyczepki jest bardzo męcząca – mam wrażenie, że może być to szczególnie przydatne kiedy spóźnieni gonicie pociąg po peronie. Tak poza tym sprawdźcie czy sprzęt w płaskiej formie zmieści się Wam w bagażniku, także z wakacyjnym bagażem. Ja nie ukrywam, że w czasie totalnej ulewy miło jest pojechać po dzieci samochodem i zabrać przyczepkę. Chociaż często nawet na taki scenariusz jestem zbyt leniwa i wehikuł czeka pod przedszkolem do dnia następnego.

Waga (złota)

Pomyślcie też o wadze sprzętu. Pomijam już fakt targania go do wagonu kolejowego w czasie wakacji. Mnie przy przejechanych kilkunastu kilometrach dziennie i prawie trzydziestu kilogramach dzieci (czasem z dodatkiem rowerków lub innych sprzętów), każdy gram przyczepki mniej jest na wagę złota. Czasem zaczyna mnie korcić zakup e-bike’a, zwłaszcza kiedy emeryci na elektrycznych rowerach dzwonią, żeby nas w końcu wyprzedzić. (Wiecie że seniorzy przekraczający dozwolone 30 km/h to najczęstsza grupa rowerzystów powodująca wypadki w Münster?)

Za chwilę o tym jak przewozić rowerek biegowy.

Ilość dzieci

Niby sprawa oczywista, że dla jednego dziecka kupuje się przyczepkę na jednego człowieka a dla dwojga dla dwojga ;). Ale nie zawsze. Zastanówcie się w jakich okolicznościach będziecie wozić potomstwo. Poniżej parę inspiracji.

Przyczepka dwuosobowa dla jednego dziecka

To sprawa bardziej logiczna. Więcej się tam upakuje, a jak trzeba to podwieziecie kolegę ze żłobka czy przedszkola albo weźmiecie dodatkowo bratanka na wakacje. No i jak po roku zmienicie zdanie i stwierdzicie, że Wasz pierworodny jednak nie będzie jedynakiem to nie będziecie kupować kolejnej przyczepki tak jak my ;).

Drugie miejsce może być również przydatne na rowerek biegowy podróżujący z małym cyklistą. Jeśli jednak biegówka młodego nie potrzebuje bardzo komfortowej jazdy, sprzedam Wam patent: możecie ją zamontować na paski ze ściągaczem (albo bardziej jednorazowo – zaciskowe) na rączce od przyczepki.

Ja też czasem woziłam jedno dziecko w postaci Felka z workiem ziemniaków/jabłek obok (przypiętym pasami rzecz jasna!). A jak w naszej dzielnicy jest dzień wyrzucania dużych śmieci to w dwuosobówce zmieści się nawet szafka nocna z odzysku.

Jeśli martwicie się o jakąś asymetrię podczas jazdy z jednym dzieckiem w podwójnej przyczepce to ja czegoś takiego nigdy specjalnie nie odczułam.

Przyczepka jednoosobowa dla dwojga

Tu bardziej osobliwy przykład, chociaż mam wrażenie, że to głównie dla tych, którzy już przyczepkę z tylko jednym miejscem posiadają. W takiej sytuacji można dokupić fotelik rowerowy i wozić dzieci osobno (w sensie, że za pomocą jednego roweru, ale nie obok siebie). Czasem to pomocne w codziennej logistyce. Można jechać do przedszkola z dwójką, zostawić jedno z przyczepką, wrócić z drugim w fotelika a potem dać szanse Tatinkowi odebrać popołudniu przedszkolaka. Skomplikowane.

Nie ukrywam też, że nasze dzieci często po dwudziestu minutach obok siebie leją się po twarzach. Sąsiedzi z dwiema córkami w podobnym wieku potwierdzają scenariusz. Dobrze jest wtedy móc rozsadzić towarzystwo. A jak półtoraroczniak rozpłaszcza się na ziemi, bo nie chce do przyczepki to czasem skusi się na podróż w foteliku. Podczas wakacji, raz w roku można poświęcić godzinę na negocjacje, ale kiedy przerabiałam taki scenariusz każdego dnia przez dwa tygodnie, zrozumiałam czemu wielu rodziców jeździ z przyczepką dla dwojga oraz fotelikiem mając tylko dwoje dzieci.

Wady? Osobiście nie przepadam za wożeniem dziecka w foteliku, bo czuję się bardzo niestabilnie. Tatinkowi to nie przeszkadza.

Tak to może mniej więcej wyglądać przewożenie dwojga dzieci z jednoosobową przyczepką.

Rodzaj dzieci

Dokładniej ich wiek, ale także waga i wzrost. Zacznijmy od wagi:

Waga

O masie dzieci wspomniałam przy gabarycie przyczepki – im cięższe potomstwo przyjdzie Wam wozić, tym bardziej nie oszczędzajcie na lekkich przyczepkach!

Wzrost

Jeśli Wasze dzieci należą do tych wysokich to z pewnością akapit dla Was. W tym przypadku zwróćcie szczególnie uwagę na wysokość przyczepki. Leon ma trzy i pół roku a już musi ściągać czapki z pomponem do Croozera. Usilnie próbuję go eksmitować na jego własny rower, ale mimo że całkiem dobrze mu idzie to niezbyt chce go wdrożyć w swoją codzienność.

„Czy Michałek już siada?”

Wielu z pewnością rodziców zareagowałoby z irytacją na powyższe pytanie. Zwłaszcza po dodaniu „Nie? Mój Adaś w tym samym wieku a już od dwóch miesięcy gra w tenisa i tańczy balet”. Jeśli „Michałek jeszcze nie siada” to poniższy akapit jest dla Was.

Najmłodszym, niesiedzącym dedykowany jest dodatkowo mocowany hamak. W przypadku większości przyczepek można go (teoretycznie) stosować tylko podczas spacerów. My właśnie dlatego wylądowaliśmy z Croozerem, bo podczas zakupów latem 2017 jego producent jako jedyny w specyfikacji pozwalał na przewożenie dziecka w hamaku.
Jednak nawet z najbardziej zalecanym sprzętem ciężko jest się nastawiać na udaną jazdę. My pierwsze próby podjęliśmy jak Felek miał około trzech miesięcy. W drodze był dzielny, ale wieczorami odreagowywał stresy. Dopiero w okolicy piątego miesiąca pomykanie za moim rowerem przestało na nim robić aż tak duże wrażenie.

Częstym limitem wagowym hamaków jest 10 kg (nie spotkałam innego, ale też nie szukałam zaciekle). Może być to kwestia problematyczna w przypadku dużych dzieci, które przekroczą dychę zanim usiądą. Nie bardzo wiem co Wam w tej sytuacji doradzić. My przez kilka miesięcy nieco przekraczaliśmy dozwoloną masę.

Młodszym, ale siedzącym przyda się podparcie stabilizujące, które może posłużyć nawet dłużej niż zaleca producent, zwłaszcza jeśli dziecko lubi sobie uciąć drzemkę (przydaje się do stabilizacji głowy śpiącego).

Tutaj wersja na troje dzieci z udziałem przyczepki jednoosobowej ;). U nas raczej rzadki widok, ale w Holandii raczej nikogo nie zaskakuje.

Czasem słońce, czasem deszcz

Częściej deszcz

Wodoodporność to dział, w którym paradoksalnie mam najmniejsze doświadczenie – mimo częstych deszczów nasza ekspozycja na opady atmosferyczne jest raczej krótka. U nas trasy trwają maksymalnie pół godziny. Zauważyliśmy jednak, że podłoga w Croozerze trochę przemaka. Nie jest to jakiś dramat, bo dzieci (na ogół) jeżdżą w butach, więc im wszystko jedno. Całość podczas postoju przykrywamy dodatkowym pokrowcem – kupiliśmy ten od Qeridoo, bo tańszy a to ciągle kawałek worka, który podobnie dobrze pasuje ;). Przy okazji pełni funkcje maskujące.
Do przyczepek można dokupić też przeźroczyste osłonki przeciwdeszczowe, które sprawią, że w dłuższej deszczowej trasie zmoknie tylko rowerzysta ciągnący przyczepkę.

Słońce

Jeśli chodzi o osłonę przeciwsłoneczną to zdecydowanie bardziej wolałam typ używany w Thule Cougarze – dodatkową, wbudowaną warstwę, w razie niepotrzeby rolowaną i mocowaną na gumki na górze przyczepki. Teraz wiele z osłon to mocowane za pomocą rzepów prostokąty. Te drugie dają więcej możliwości w regulacji wysokości i położenia, stąd zapewne popularność rozwiązania. Mimo wszystko ciągle mam odczucie, że więcej zachodu z tymi rzepami. Jeśli macie trochę krawieckich zdolności i fantazji, możecie uszyć sami osłonkę w najbardziej odjechane wzory świata. Widziałam też przeróżne na portalach z rękodziełem.

Zabezpieczenie przed kradzieżą

Jestem pewna, że w dobrym sklepie doradzą Wam dużo lepiej. W naszym mieście przyczepki jakoś specjalnie nie znikają, ale na wszelki wypadek używamy rowerowego mocowania zamykanego na kluczyk. Fakt, że dalej można zabrać rower razem z przyczepką, ale tak jakby trudniej. Przyczepkę staramy się przykrywać wspomnianym wyżej czarnym pokrowcem żeby za bardzo nie było widać jak jest fajna. Na jakieś dłuższe postoje używamy dodatkowo długiej stalowej linki i dobrej kłódki oplatając rower, przyczepkę o coś co nie odjedzie, np. słup.

Budżet

Jeśli odkryliście, że Waszym przeznaczeniem jest jedna z droższych przyczepek, ale domowy budżet jest innego zdania, weźcie pod uwagę zakup używanej. A może najpierw wypożyczenie na próbę? Naszego pierwszego Thule Cougara kupiliśmy z drugiej ręki, ale nie było po nim widać śladu użytkowania. Cena było oczywiście niższa niż w salonie a dostaliśmy do niego jeszcze mnóstwo akcesoriów, za które musielibyśmy dodatkowo zapłacić. Jako mistrzowie zakupów przez internet, również przyczepkę zamówiliśmy on-line (przyjechała z Fryburga) a w zestawie oprócz przemiłego listu od poprzedniego właściciela przyszedł batonik z życzeniami! Taki deal!

A może cargo bike?

Żeby jeszcze bardziej utrudnić Wam życie, pragnę wspomnieć, że oprócz przyczepek, fotelików i holi rowerowych dla starszaków, na miejskie podboje możecie wziąć pod uwagę rower z kubłem (cargo bike)! Gdybyśmy dalej mieszkali w Warszawie, bardzo poważnie rozważałabym tę opcję. Wolałabym jednak widzieć dzieci z przodu. I do niektórych modeli możecie wpiąć fotelik-nosidełko!

To był mój subiektywny przewodnik. Jeśli macie coś do dodania, zamieniam się w słuch!
A tymczasem pozdrawiam, Bob

I łapcie listę!
PDF do pobrania jest tu.

Kategorie: .Family, Poradniki

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.