.Germany

Łąka, las, Frankenau

Dziś zabieram Was do Frankenau w regionie Kellerwald (Hesja) – w okolicę, w której pozornie nic się nie dzieje. Jeśli jednak przyjrzycie się temu miejscu z bliska, odkryjecie tętniące życiem łąki i unikatowy w skali Europy las. Najmłodszych mogą ucieszyć liczne zwierzęta gospodarskie, natomiast starszych wszechobecny spokój (nie licząc hałasu generowanego przez dzieci rzecz jasna).

Co jest dokładnie wyjątkowego w tym miejscu? Jak spędzić tam czas? I czemu żałuję, że byliśmy tam tak krótko? Czytajcie!

Łąka

Znakiem ścieżek prowadzących przez okoliczne łąki nie bez powodu jest arka, która symbolizuje różnorodność regionu. Okolice Frankenau to jedno z niewielu miejsc w Niemczech, gdzie można znaleść tak dużo rodzimych gatunków zwierząt gospodarczych! Nam wprawdzie nie udało się zobaczyć zbyt wielu, bo kiedy przyjeżdża się na półtora dnia to trzeba znaleść również czas na grillowanie. I nie to żebym się na tej zwierzynę jakoś znała, ale moim zdaniem to mega fajne trafiać na każdym rogu na jakieś nowe stworzenie – mam nadzieję jeszcze nasze zaległości nadrobić.

Interaktywną mapę z opisami gatunków (po niemiecku) znajdziecie tutaj. A poniżej bardziej obrazkowa, z opisem:

Wędrówkę polecam zacząć w punkcie zaznaczonym na czerwono. W pobliżu możecie zostawić samochód. Ilość oznaczeń dla dojeżdżających oraz miejsc parkingowych samych w sobie nie oszałamia, ale dacie radę. W okolicy znajduje się budynek (tak, ten w kształcie arki), którym możecie dowiedzieć się trochę o regionie, zapewne po niemiecku, ale obejrzenie zdjęć krów nie jest wielką filozofią :). Osobiście byliśmy w okolicy poza godzinami otwarcia – zwiedzaliśmy jednak podobne miejsce (o tym niżej), w którym znaleźliśmy mnóstwo ulotek informacyjnych, także po angielsku.

Kierując się pomarańczową ścieżką na południe traficie na teren Stowarzyszenia Hodowli Drobiu Rasowego. Wizyta w tym miejscu była dla mnie bezcennym doświadczeniem. Akurat wtedy odbywała się impreza przy akompaniamencie orkiestry dętej, z karkówką i piwem na pierwszym planie. Istna niemiecka sielanka! Część gastronomiczna była jednak katorgą, bo najpierw trochę wstydziliśmy się podejść a potem głodni, ukarani za tę chwilę zawahania, ewakuowaliśmy się z powodu zmęczenia latorośli.

Niezależnie od imprez wszelakich, możecie pokręcić się po okolicy. Całe to drobiowe zagłębie składa się z małych, przylegających do siebie ogródków. W każdym z nich żyje jakiś inny gatunek ptactwa. Nawet jeśli główna brama będzie zamknięta to z pewnością coś zobaczycie! Może to nie specjalnie wygodne miejsce na spacer z wózkiem, ale jednak całkiem urocze.

Idąc dalej znajdziecie malownicze łąki, które my podziwialiśmy tylko z daleka (pierwsze zdjęcie z wpisu). Za to tuż nad drobiowymi ogródkami znaleźliśmy morze dmuchawców!

Żółta trasa prowadzi prosto do leśnego parku narodowego Kellerwald-Edersee (najbardziej wysunięty na północ punkt), o którym poniżej.

Las

Las w okolicy Frankenau to las nie byle jaki, bo wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Żeby się nie pogrążać, napiszę tylko że to piękna buczyna – mimo lat spędzonych w kole botanicznym, ciągle wrzucam większość drzew iglastych do wora „choinka”. Z liściastymi nie będzie więc lepiej (tu pozdrawiam wszystkich botaników, bardzo za Wami tęsknię!). Wspomniany obszar należy do Parku Narodowego Kellerwald-Edersee.

Jeśli ruszacie z okolic Frankenau, start z miejsca zaznaczonego czerwonym punktem będzie dobrym pomysłem:

Dotrzecie tam pieszo malowniczym szlakiem (wspomnianym w części o łące), publicznym autobusem z miasteczka albo własnym samochodem – na miejscu czeka na was darmowa przestrzeń do parkowania.

Jedną ze sztandarowych tras parku narodowego jest ta przebiegająca przez okolicę kaplicy Quernst-Kapelle. Miejsce to ma być przestrzenią do zadumy i spotkań człowieka z naturą. Z bardziej praktycznych aspektów – nieopodal znajduje się też pawilon informacyjny oraz toaleta.

Co najfajniejsze jeden szlak jest dostępny dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich oraz wędrujących z wózkami dziecięcymi! Nie jest to typowa asfaltówka, ale przyzwoicie uklepana droga gruntowa. Oczywiście my przeszliśmy raptem paręset metrów, ale były to bardzo przyjemne metry. Przynajmniej dla mnie, bo nasz starszak docenia naturę tylko krótkotrwale, potem chce wracać do domu i bawić się swoimi autami.

Na stronie internetowej parku narodowego znajdziecie wszystkie proponowane trasy, zarówno do wędrówki jak i te rowerowe (wkleiłam linki do zbiorczych, w menu po lewej stronie możecie wybrać konkretne).

Jesienne zdjęcie kaplicy, do której nie doszliśmy (ze strony parku narodowego)

Na początku szlaku z Frankenau znajdziecie budynek parku narodowego, gdzie oprócz punktu informacyjnego z mnóstwem ulotek, toalet oraz przewijaka (!) obejrzycie wystawę dotyczącą puszczy Kellerwald. Informacje podane są w bardzo przyjemny sposób i nawet jeśli nie znacie niemieckiego to z pewnością znajdziecie coś dla siebie.

Frankenau

Jako że trafiliśmy do miasta w niedzielę rano, odnieśliśmy wrażenie, że nie dzieje się tam absolutnie nic. Oprócz imprezy w siedzibie Stowarzyszenia Hodowli Drobiu Ozdobnego rzecz jasna. Tak poza tym wszystko zamknięte a Niemcy jedzą w domach swoje tradycyjne niedzielne śniadania.

Za to w tygodniu roboczym możecie uzupełnić zapasy zakupowe w miejskim supermarkecie. Uwaga! W sobotę trzeba zdążyć do południa, bo potem zamknięte. Z parkowaniem tuż obok też nie jest najłatwiej.

Co mi się w Frankenau podobało to obecne gdzieniegdzie tradycyjne domy oraz dbałość mieszkańców o dekoracje swoich miejsc zamieszkania. Do tego ręcznie malowane na deskach szyldy!

Przyjemne i zielone są też (niezbyt rozległe) okolice kościoła:

Tak poza tym w Frankenau swój początek mają wcześniej wspomniane piesze trasy przez łąki.

Gdzie mieszkaliśmy

Pomiędzy centrum miasteczka a terenem Parku Narodowego znajduje się kompleks domków wakacyjnych. Oprócz cichego (no chyba że akurat trawnik obok jest koszony trzema rodzajami kosiarek…), przyjemnego otoczenia dostępne jest bistro oraz mały kryty basen dla wszystkich mieszkańców. Tam właśnie mieszkaliśmy, ale na korzystanie z dodatków nie mieliśmy czasu. Domki można rezerwować przez stronę internetową, ale my nasz znaleźliśmy przez Air BnB. Gdybyście też mieli ochotę to mam dla Was 100 zł na pierwszą podróż (dokądkolwiek), po prostu klikajcie w ten link!

Slow Driving

Jeśli lubicie jeździć swoimi kabrioletami w ładnych okolicznościach przyrody to polecam drogę L3085 na północ od Frankenau do Schmittlotheim. A potem 252 do okolic Korbach. Jest pięknie! Chociaż ci z chorobą lokomocyjną mogą być innego zdania (bywa kręto).

Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem! I zapraszam na Facebooka lub Instagrama a już na pewno do obserwowania bloga! W celu tego ostatniego możecie wpisać maila na stronie głównej, po prawej stronie.

Uściski! Bob

1 odpowiedź »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.