.Family

Kto spotyka w lesie dzika – Hochwildpark Rheinland

Przerobiliśmy już w swoim życiu masę miejsc z przeróżnymi zwierzątkami do karmienia czy głaskania, ale ostatnio weszliśmy na poziom wyżej spotykając się nos w nos z jeleniem i spacerując z dzikami (które przy pisaniu mój słownik poprawia ciągle na „dzieci” – to poniekąd oddaje ich stan ducha). Do tego takie atrakcje znajdziecie w przepięknym regionie Eifel, gdzie bardzo zielone wzgórza spotykają bardzo niebieskie jeziora. I gdyby nie wszechobecna niemiecka kuchnia, byłoby idealnie.

Tytułowy Hochwildpark Rheinland to nic innego jak park z leśnymi zwierzętami. Dokładniej ze zwierzyną łowną. Mimo, że Niemcy są krajem Goethego, tłumaczenie nazwy nie brzmi zbyt romantycznie. Istotne jest jednak to, że nikt ze zwiedzających rzeczonych zwierząt nie łowi, co najwyżej karmi. Nawet dzicy mieszkańcy parku są bardzo przyjaźni, wystarczy respektować proste zasady – nie zaczepiać zwierząt bez ich inicjatywy i nie schodzić z wyznaczonych ścieżek. Spragnieni głaskania znajdą też morze bardziej domowych gatunków, np. owce czy mini świnki.

W parku da się spędzić cały dzień, bo oprócz futrzaków na ogromnej przestrzeni znajdziecie mnóstwo malowniczych miejsc na piknik oraz plac zabaw.

Tu trochę jeleni sika i trochę owiec kameruńskich

Zwierzęta

Park o wielkości 80 hektarów zamieszkuje ponad 300 zwierzaków! Od drobiu, przez mini świnki aż po dziki i łosie. Charakterystyczne w tym miejscu jest to, że dzikie gatunki zwierząt można podziwiać bez płotów, nawet te tak dzikie jak dziki.

Zwiedzanie – wejście, mini zoo i plac zabaw

Zwiedzanie zaczyna się rzecz jasna od kasy biletowej połączonej z małym sklepikiem. W tym miejscu da się wypożyczyć na wskroś niemieckie wózki do ciągnięcia (Bollerwagen) – można do nich wrzuć dzieci, grilla czy zapasy jedzenia na piknik.

Tuż po wejściu, oprócz bistro przywita Was spora gromadka domowych zwierząt, które chętnie dadzą się nakarmić. To część, w której mogą się dobrze odnaleźć maluchy, zwłaszcza, że wszystko znajduje się tuż obok siebie.

Nieopodal znajdziecie też plac zabaw, który z racji obecności miliardów aut na monetki (nie znoszę!), okazał się dla naszych chłopców dużo bardziej atrakcyjny od jakiś tam mini świnek.

Zwiedzanie – kto spotyka w lesie dzika?

Jeśli jesteście już gotowi na spacer w dzicz, najłatwiej będzie dotrzeć do północno-zachodniej części (lewa strona mapy 😉 ). Oczywiście jak na lewą stronę mapy przystało, stojąc tyłem do wejścia i przodem do mini-zoo, kierujcie się raczej w prawo.

Mapa parku

Wspomniana zachodnia część jest dostępna także z wózkiem (żeby zwiedzić wschodnią trzeba pokonać kładkę ze schodami). Weźcie jednak pod uwagę fakt, że w każdej z nich czasem może być mocno pod górę. Jeśli znacie niemiecki, w łatwiej dostępnej części możecie skorzystać z aplikacji z przewodnikiem i posłuchać co nieco o aktualnie napotykanej faunie Niemiec.

No właśnie, to kto spotyka w lesie dzika? Ten, kto zrobi dłuższą pętlę! W zachodniej części parku do wyboru macie dwie, trochę pokrywające się trasy – jedna o długości pół kilometra, druga zaś dwóch i pół.

Przy odrobinie zdrowego rozsądku przeszlibyśmy naturalnie tylko krótszą, półkilometrową trasę, ale skusiły nas… lamy. Według mapy stojącej w parku na dłuższej trasie były krewne ukochanych przez Konrada alpak. Wygląda jednak na to, że to jakiś brak aktualizacji, bo na stronie internetowej żadnych takich zwierząt już nie widzę.

Fajną rekompensatą było jednak spotkanie z dzikami – karmić je można wprawdzie tylko w jednym, wyznaczonym miejscu – zza płota, natomiast później wędruje się przez część wspólną. Było to dla mnie dość spore przeżycie, bo dziki zawsze wydawały mi się stworzeniami, przez którymi raczej się na drzewo zmyka. Naturalnie nie zaczepialiśmy ich i raczej unikaliśmy, no ale jednak czasem stały w odległości dwóch metrów od nas.

Niezależnie od Waszych planów, na początku przywitają Was wolno żyjące daniele oraz jelenie sika. Niektóre się nie szczypią z konwenansami i podchodzą bardzo blisko. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o jedzenie.

Za ogrodzeniami byki i owce. Te drugie z resztą przeskakują ogrodzenie, bo przecież tak najłatwiej dopaść przekąski.

Trzyletni Leon był zachwycony i miał w planach nakarmić całą zwierzynę w parku, natomiast dwuletni Felek zdecydowanie trzymał dystans – za każdym razem kiedy jakieś zwierzę podeszło za blisko, ładował mi się na ręce.

No i wiadomo, że dzieci są tylko przykrywką do odwiedzania takich miejsc – sami sępiliśmy od chłopców przekąski dla zwierząt żeby móc je też trochę pokarmić.

Teraz anegdotka, mam nadzieję śmieszna. Pisałam w prawdzie już o dzikich miejscach dostępnych dla ludzi poruszających się na wózkach, teraz muszę ostrzec tych z niedosłuchem! Wielu z Was pewnie nie wie, że jestem trochę przygłucha i noszę aparaty słuchowe. Podczas spotkania z łanią (w sensie, że samicą jelenia), nasze dzieci weszły w spiskową komitywę. Starszy rzucił karmę pod moje nogi, a w tym czasie młodszy strzepnął w to samo miejsce jeden z moich aparatów, który o mały włos nie został pożarty!
W Polsce mój sprzęt jest dla mnie bardziej jak okulary do czytania, ale w Niemczech bez niego nie mam szans sensownie porozmawiać. I tak sobie wyobraziłam, że następnego dnia odprowadzam dzieci do przedszkola mówiąc, że nie ma sensu się do mnie nie odzywać, bo i tak nic nie słyszę, ponieważ jeleń zjadł mi aparat słuchowy. To chyba bardziej abstrakcyjne niż legendarny pies, który zjadł pracę domową. Myślicie, że ktoś by mi uwierzył? 😀

Karmienie

A propos karmienia. Jak informują niemieckojęzyczne tablice – prosto z ręki karmić można (teoretycznie) tylko domowe zwierzęta, natomiast ich dzikie gatunki tylko rzucając karmę. Życie czasem jednak weryfikuje teorię, bo co masz zrobić jak Ci właśnie jeleń wyciągnął z dłoni cały worek jedzenia. Dziki można karmić tylko przed wejściem do ich strefy ze specjalnej ambony. Potem trzymajcie karmę przy sobie.

Niezależnie od sposobu podawania przekąsek, nawet dla nas – rodziców, przebywanie z futrzastymi głodomorami okazało się dostarczać mnóstwa radości.

Taka karma – jaka?

Najważniejsze, że kupiona na miejscu, ze względu na zdrowie zwierząt. Pomijam już fakt, że kanapki zdecydowanie im nie służą (mimo że smakują!), ale w przypadku dzików chodzi też o względy epidemiologiczne (afrykański pomór świń).

Najbardziej opłaca się kupić woreczek przy kasie – kosztuje 1 Euro. My wzięliśmy dwa, ale pewnie wystarczyłby jeden. Potem na trasie znajdują się też automaty, ale większość z nich nie działa, albo wypluwa jakieś minimalne ilości za horendalne pieniądze (w stylu siedem i pół ziarenka kukurydzy za 50 centów).

Las

Moim zdaniem sam las, w którym znajduje się park, jest przepiękny i bardzo różnorodny! Mogłabym tam chodzić godzinami, nawet bez zwierzaków w otoczeniu.

Tuż przed działem z dzikami znajdziecie ławeczki i stolik piknikowy z widokiem na morze drzew.

Dostępność

Tak jak wspomniałam, do wschodniej części parku prowadzi kładka ze schodami, natomiast zachodnia, z większą ilością atrakcji jest łatwo dostępna. Większość ścieżek jest dobrze uklepana lub pokryta drobnym żwirem. Tylko miejscami wysypany jest nieco grubszy, ale da się przeżyć.

Wędrując dłuższą, ponad dwukilometrową pętlą w zachodniej części parku, napotkacie sporo pochyłości. My musieliśmy ciągnąć nas wóz z dziećmi we dwoje. Widzieliśmy też walczących rodziców ze spacerówkami.

Jeśli nie macie ochotę na taki wysiłek, ale chcecie zrobić sobie nieco dłuższy spacer, możecie pójść dłuższą trasą pod prąd, wzdłuż polany aż do stawu. Będzie w miarę płasko, spotkacie łosie i jelenie a nad wodą znajdziecie mnóstwo fajnych miejsc (ławki, stoliki, trawa) na piknik.

Psy

Do parku można przyjść z psami, pod warunkiem, że będą się grzecznie zachowywać. Znacie Wasze zwierzęta i zapewne wiecie czy będą chciały polować na okoliczną zwierzynę czy raczej cieszyć się szumem drzew ;).

Jedyne miejsce, w które psy nie mogą wchodzić to część parku, w której mieszkają dziki.

Bistro

W bistro znajdziecie do bólu niemiecką kuchnię. Możecie usiąść jak my na zewnątrz, albo w dość przestronnym wnętrzu.

Jeśli chcecie kupić coś z grilla w ogródku, musicie zamówić to przy barze w środku. Potem z paragonem idzie się na dwór po jedzenie.

W bistro znajdują się również toalety (i przewijak) dostępne dla wszystkich zwiedzających.

Ceny

Stan z wiosny 2019, aktualizacje sprawdzicie tu.

Bilet wstępu, osoba dorosła – 9 €
Bilet wstępu, dziecko od 3. roku życia – 6 €
Bilet wstępu, niepełnosprawni oraz opiekunowie wycieczek – 4 €

Bilety można kupić także online.

Wypożyczenie wózka Bollerwagen (z kocem) – 4 €, kaucja 5 €
Karma dla zwierząt przy kasie – 1 €
Wszystkie drune świecące i ruszające się zabawki na placu zabaw, których zawsze pragną moje dzieci – 1 € za przejażdżkę

Ceny w bistro znajdziecie na jednym z powyższych zdjęć.

Dojazd

Jest to jedno z tych miejsc, gdzie przydaje się auto – nieopodal parku znajduje się parking, z którego trzeba przejść niewielki kawałek asfaltem pod górkę.

Bezpośrednio przed wejściem widziałam kilka miejsc parkingowych, nie wiem jak z ich dostępnością.

Nabieram coraz silniejszego przekonania, że Niemcy to kraj bardzo przyjemny do zwiedzania z dziećmi – pięknie, fajnie, dużo natury i często całkiem komfortowo. Choć jak wiadomo nie bez wad, bo ile można zjeść kiełbasy z bułką!

Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem! I zapraszam na Facebooka lub Instagrama a już na pewno do obserwowania bloga! W celu tego ostatniego możecie wpisać maila na stronie głównej, po prawej stronie. 

Uściski! Bob

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.