.Family

Podróż samochodem z małymi wariatami – poradnik przetrwania

Wiele osób (tak mniej więcej dwie) pytało mnie już w jaki sposób pokonujemy nasze długie trasy – najpierw z niemowlakiem, potem z maluchem mającym alternatywne plany, następnie jeszcze z kolejnym niemowlakiem i teraz kiedy mamy na pokładzie już dwóch całkiem dużych chłopców (3 i 2 lata). Najczęściej pokonywana przez nas trasa to Münster-Warszawa, która mierzy coś koło tysiąca kilometrów. Ostatnio przejechaliśmy ją w zestawie mama, tata, trzylatek oraz półtoraroczniak, po raz pierwszy od baaaardzo dawna bez noclegu. Nie jest to przesadnie relaksujący czas w naszym życiu, ale u celu czeka rodzina pełna gotowości do zabawy z dziećmi, nasi znajomi oraz ukochana Warszawa, więc warto. I muszę przyznać, że za każdym razem pokonywanie naszej standardowej trasy idzie nam coraz lepiej.

Nie będę ściemniać, że chcieć to móc, bo czasem się nie da. Bo niecierpliwy niemowlak, bo choroba lokomocyjna, bo…, bo…. Dzieci są różne i niby to nic odkrywczego, ale łatwo o tym zapomnieć. Nasze początki też nie były łatwe.

1. Spiesz się powoli

Jeśli musicie zdążyć na rejs dookoła świata czy herbatkę na drugim końcu kontynentu i nie macie doświadczenia w trasie, zróbcie sobie solidny zapas czasu. Może nawet uwzględnijcie dodatkowy nocleg? Jeżeli planujecie wylot o poranku, spróbujcie np. wyjechać dzień wcześniej i w miarę możliwości zarezerwować nocleg. Jak dotrzecie wcześniej to super – może nawet trochę odeśpicie przed (i tak męczącym) lotem. A jeżeli się okaże, że młodzież wyje z niewiadomego powodu, będziecie mogli na spokojnie dociekać powodu. Jeśli będzie dużo się działo, odwołacie noclegową rezerwację (dlatego warto szukać takich z możliwością darmowego anulowania).

Domyślam się, że każdy dzień urlopu jest na wagę złota, ale może lepiej dotrzeć na miejsce w dobrej atmosferze i mieć ochotę na kolejny wyjazd niż skończyć w trybie „nigdy więcej”. A jeśli dalej męczy Was wizja straconego czasu to zaplanujcie nocleg w fajnym miejscu – będziecie mieli poczucie, że przy okazji coś zwiedziliście .

W naszym przypadku zapas czasu przydaje się na postojach – na początku nas to zaskakiwało, teraz jest już w normie: Leon i Felek ani śnią wsiąść z powrotem to auta przed upływem godziny. Muszą się wybiegać, dlatego miejsce postoju jest nie bez znaczenia (o tym niżej). Niby to wszystko trwa, ale to inwestycja w dalszą spokojną jazdę. Po takiej długiej przerwie chłopcy przez jakiś czas zajmują się tylko siedzeniem i obserwowaniem drogi a jak dobrze pójdzie to później tylko zasypianiem. W tym trybie udaje nam się przejechać z dwójką młodziaków jakieś trzy godziny ciurkiem. Po zbyt krótkiej przerwie mamy gwarantowany postój po maksymalnie godzinie jazdy.

2. Jazda próbna

Nie jeździcie zbyt daleko na co dzień? Wybierzcie się na nieco dłuższą niż zwykle wycieczkę, nawet jednodniową, przed docelową podróżą. To zawsze jedna przygoda więcej a co ważniejsze – możecie sprawdzić jak zachowuje się dziecko i co mu w podróży może przeszkadzać. My w ten sposób dowiedzieliśmy się, że z naszym dwumiesięcznym Felkiem wprawdzie dobrze się jeździ w czasie jego snu, ale nie może wyjechać przemęczony. Inaczej płacze zamiast zasnąć, nawet w aucie. W pierwszej, rozpoczętej płaczem podróży uratowała nas szumiąca aplikacja z telefonu, która musiała uzupełnić kojące dźwięki silnika samochodu.

3. Jedź w porze snu

…swojego dziecka rzecz jasna. I pomóż mu lepiej spać. O ile zaśnie w aucie. Większość dzieci chętnie odpływa w samochodzie, ale wierzcie mi, są wyjątki. Lepiej to wcześniej sprawdzić, stąd idea wcześniej wspomnianej jazdy próbnej. Nasz starszak za młodu potrzebował dużo wsparcia żeby zasnąć i nie obudzić się po pół godziny. Co może się Wam przydać?

  • Dobrze wybiegane potomstwo (patrz punkt 1),
  • wygodny (ale przede wszystkim bezpieczny!) fotelik (mam na myśli głównie to, że wiele maluchów będących w górnej granicy wagowej, narzeka na komfort jazdy w „nosidełkach”),
  • ulubiona przytulanka,
  • smoczek jeśli jest w użyciu,
  • odpowiednie zaciemnienie (przyciemniane szyby, rolety, pielucha dociśnięta szybą),
  • czasem dodatkowy biały szum dla tych młodszych,
  • dobrze zaplanowana trasa (tak żeby się nie zatrzymywać, wiele dzieci wtedy się budzi),
  • wszystko co pomaga Waszym młodym znowu zasnąć w razie nieplanowanej pobudki, u nas ich ulubione piosenki,

(Chcielibyście żebym trochę rozwinęła powyższe punkty?)

W każdym razie w większości przypadków najlepiej wyjechać przed czasem drzemki albo snu nocnego. Zaplanujcie wyjazd godzinę wcześniej, bo jest duża szansa, że się nie wyrobicie i wyruszycie z przemęczony malizną ;).

4. Dobra nawigacja nie jest zła

Przede wszystkim warto zadbać o to, żeby nawigacja aktualizowała się na bieżąco. Często wymaga to wykupienia dodatkowego pakietu. Z drugiej strony ostatnio rankingi wygrywa nawigacja Gooogle, z niej skorzystacie bez dodatkowych płatności.
Naturalnie zainwestujcie w dostęp do internetu, zwłaszcza w długiej podróży warto! Już nie raz zjechaliśmy ostatnim możliwym zjazdem przed świeżo powstałym (np. po wypadku) korkiem. Raz ominęliśmy jakiś szacowany na pięć godzin stania! Możemy od biedy snuć się godzinami bocznymi drogami, ale dla nas nie ma nic gorszego niż utknąć wśród wielu aut pośrodku niczego, zwłaszcza na autostradzie.

Zastanówcie się też na jakim urządzeniu chcecie używać nawigacji. My nie mamy tabletów, więc z naszej korzystamy na telefonie. Z tym, że czasem musimy oddać smartfona dziecku żeby w humanitarnych warunkach dojechać do najbliższej stacji benzynowej. Wtedy wspomagamy się tą wbudowaną w aucie, którą mniej lubimy.

5. Zaplanuj trasę

Mimo supernawigacji, przejrzyjcie przed wyjazdem mapy, popytajcie znajomych – zastanówcie gdzie możecie się potencjalnie się zatrzymać – może są jakieś miejsca postojowe ze znaną Wam sieciówką? My już wprawdzie wyrośliśmy trochę z Mc Donald’s, co śmieszniejsze nasze dzieci gardzą większością menu, ale wiemy że na miejscu zawsze będzie czysty przewijak i jakieś miejsce do zabawy. W jednym z lokali przy trasie A2 jest nawet sala dająca spore możliwości wybiegania się bez konieczności wychodzenia na dwór. Ostatnio na jednym ze świeżo wyremontowanych Orlenów widziałam też fajny kącik dla dzieci. Oficjalnie staliśmy się też fanami Belgijskich postojów i ich kilkumetrowych zjeżdżalni na wypasie!

Zaplanujcie tankowanie w czasie kiedy dzieci nie śpią! Nie tak jak my na jednej z naszych wycieczek. Po co budzić dzieci po dwudziestu minutach skoro można to zrobić po dwóch godzinach jazdy. Z powodu niechcianych pobudek szczerze nienawidzę bramek na trasie A2. Na co drugiej śpiewam kołysanki z nadzieją, że młodzież nie wstanie podczas podawania karty kredytowej. Nie wiem co panie pobierające płatności sądzą o moim muzycznym repertuarze, ale co zrobić.

Czasem ciężko jest mieć na to duży wpływ, ale zastanówcie się w jakich godzinach będziecie jechać w okolicach miast albo do nich wjeżdżać. Oczywiste jest to, że najlepiej unikać godzin szczytu. Chociaż nawet z najlepszym planowaniem wychodzi różnie.

Anegdotka:
My pewnego razu dzięki czujnej nawigacji zjechaliśmy w ostatniej chwili przed mega korkiem. Aby ominąć autostradę (A2 rzecz jasna, bo tylko tam takie atrakcje), musieliśmy jechać trasą szybkiego ruchu, która nic a nic z szybkim ruchem nie miała wspólnego (remonty). Koniec końców znaleźliśmy objazd objazdu, który od czasu do czasu wiódł nas leśnymi ścieżkami albo przez boiska szkolne w okolicy Nadarzyna. Z tego powodu jechaliśmy przez centrum Warszawy dzień przed Wigilią, popołudniu (zamiast rano). Akurat ja miałam swój czas za kierownicą i to był ten jedyny raz w życiu kiedy przeklinałam przy dzieciach.

6. Korki, korki

Mimo najlepszej organizacji, czasem to nie do uniknięcia – utknęliście w korku i nawigacja nie daje nadziei na ruszenie się najbliższym czasie? Wszystko stoi aż po horyzont? Wyjmij dziecko z fotelika: daj poskakać na tylnym fotelu, weź na kolana. Może da się w ogóle bezpiecznie wysiąść i pobawić się gdzieś nieopodal? Zbierajcie cierpliwość na kolejne godziny przymusowego siedzenia!

7. Dobrze się spakuj

Nie jest tajemnicą, że dobrze spakowany bagaż to podstawa. Nasz dzieli się na trzy główne części:

Prowiant

W skład prowiantu wchodzą w miarę normalne jedzenie, ulubione przekąski na gorsze czasy, coś na postój, także nieoczekiwany. To było dla dzieci. Rodzice mają swój osobny pakiet niezdrowych przegryzek. Dlaczego? O tym później.

Sekcja rozrywkowa

Wy znacie swoje dzieci i wiecie czym mogą zająć się trochę dłużej niż trzydzieści sekund. Może nożyczki w samochodzie nie są najlepszym pomysłem, ale u nas od pewnego czasu sprawdzają się książeczki (zwłaszcza te z różnymi dźwiękami!, badziewne plastikowe gadżety a la Happy Meal i chowane długo przed wyjazdem zabawki. Super pomysłem są naklejki, bo w razie nagłego hamowania nie wbiją się nikomu w czoło a ich odklejanie jest dość zajmujące. Jeśli siedzicie obok dziecka (my nie), fajnym pomysłem mogą być wodne tatuaże.

Może to niezbyt odkrywcze, ale ostatnio dobrze słucha nam się muzyki. Niestety, kosztem przejechania dłuższego odcinka trasy na raz są przedszkolne hity zamiast Dawida Podsiadło. Wiele dzieci lubi audiobooki.

I rodziców z ciężkimi przypadkami pocieszę, że nasz Starszak miał przez pierwszych kilkanaście miesięcy życia nie był zainteresowany absolutnie niczym oprócz wygłupiającej się matki (ale tylko przez kilka minut) i przekąskowych hitów. Cała nadzieja była w czasie snu.

Akcesoria na postój

Pomyślcie o tym co pozwoli Wam przetrwać dłuższy postój, tak żeby dzieci mogły się wyszaleć!. Koc piknikowy na ładniejsze dni, a na gorsze dobry kombinezon na plac zabaw oraz kubek termiczny na gorącą kawę dla rodziców.

8. Program awaryjny

Przygotuj coś superekstra co nie zdarza się na codzień, na wypadek gdyby wcześniej wspomniane atrakcje się skończyły, nastroje gwałtownie opadły a szanse na rychły postój były znikome. U nas to telefon z aplikacjami dla dzieci, żelki i kilka ściągniętych odcinków Psiego Patrolu. Na ogół siedzę z przodu, więc moja przesiadka na tylny fotel sama w sobie jest niezłą rozrywką. Domyślam się, że na minibobasy niewiele zadziała, ale u nas od okolic szóstego miesiąca udawało się już coś wymyślić.

9. Przygotuj dziecko juz w domu!

To sekcja dla rodziców dzieci nieco starszych niż bobas. Wiadomo, że z zainteresowaniami naszych latorośli czasem niewiele da się zrobić, ale jak już złapią drogowego bakcyla to wykorzystajcie ją do samego końca! Książeczki, zabawa autami itd. robią robotę. Z amatorami wszelakich pojazdów albo remontów budowlanych z pewnością jeździ się łatwiej. U nas po dłuższej przerwie to dodatkowa godzina spokoju na początku jazdy a jak jeździmy dalej trochę częściej to bardziej pół godziny. Jakby na to nie patrzeć to sporo!

10. Jedź dopóki wszyscy jakoś się trzymają

Wiadomo, że dobra kondycja kierowcy to podstawa. W tym przypadku może jednak być silnie uzależniona od samopoczucia dziatwy. W codziennym życiu staramy się szanować, natomiast w aucie jedziemy prawie zawsze do wyczerpania limitu cierpliwości naszych latorośli (oczywiście o ile kierowca dobrze się czuje!). Kiedy młodzi się wyśpią, popatrzą na drogę, zjedzą i wyczerpie się nasz program artystyczno-rozrywkowy, zaczynamy rozglądać się za odpowiednim postojem. Jeśli na horyzoncie jest coś odpowiedniego to naturalnie się zatrzymujemy, natomiast jeśli pada a w okolicy jest tylko zatoczka z toaletą, uruchamiamy program awaryjny (poprzedni punkt 9) i ciśniemy aż do, dajmy na to, Mc Donalda z salą zabaw ;).

11. Pamiętaj, to tylko dziecko!

Czasem kiedy jest już na prawdę ciężko, pamiętajcie że ten mały wyjec (lub wyjce) na tylnym fotelu to młody, dzielny podróżnik, który i tak już długo wytrzymał. Z pewnością nie robi nikomu na złość. Trzecia przerwa w ciągu godziny? No trudno. Czasem mnie to frustruje, ale kilka głębokich oddechów i dobra kawa pomagają bardziej niż niepotrzebne nerwy. A poza tym dobrze, tak jak w codziennym życiu, jest być świadomym możliwości rozwojowych dziecka i tego jakie oczekiwania wobec niego są w ogóle realne. Długie siedzenie na tyłku w młodym wieku z pewnością się do nich nie zalicza :).

12. Komfort rodziców

Last but not least. Zadbajcie o swój komfort jazdy. Nie musicie odrazu biec do salonu po większe auto, ale pomyślcie o drobiazgach, które pozwolą Wam się poczuć lepiej. Dobrze dobrane okulary przeciwsłoneczne, wasza ulubiona muzyka (naturalnie jeśli malizna nie zaprotestuje) czy nawet niekoniecznie zdrowe przekąski, których nie jecie na codzień, mogą znacznie podnieść komfort życia.

My na codzień jemy bardzo zdrowo, ale w trasie ratujemy się kawą, Colą i żelkami. Dzieci siedzą w fotelikach tyłem do kierunku jazdy (bardzo polecam!) i nie widzą jaką mamy z przodu imprezę ;).

Nasz plan

A jeśli chcecie się zainspirować, to nasze standardowe plany jednego odcinka podróży, z drzemką i bez. Część z naszych propozycji działa raczej na dzieci od ok. 1,5 roku życia, ale jest szansa, że młodsze będzie naśladować starsze ;).

Odcinek ze spankiem

Około 3h

  1. Gapimy się na drogę, samochody, remonty, itd.
  2. Nuuuuda” – lecą zdrowsze przekąski
  3. Mamo, już nie chcę jeść” – rzucam na tylny fotel książeczki
  4. Podczas przeglądania dzieł Mickiewicza, dzieci często zasypiają
  5. Spanko – staramy się znacznie nie zwalniać a tym bardziej nie zatrzymywać. Starszy budzi się co jakiś czas i wtedy mu śpiewam lub zagaduję monotonnym głosem żeby zasnął na jeszcze trochę. Jeśli obudzi się Felek, puszczamy mu hity z przedszkola.
  6. Pobudka! Dzieci, zwłaszcza Leon, budzą się na ogół w złym nastroju, bo niewygodnie, bo ile można siedzieć….
  7. …więc uruchamiamy program awaryjny, szukając dobrego postoju (program awaryjny u nas: zabawa w Paw Patrol, kilka żelków, aplikacje na telefonie, bajka)
  8. Grubo ponad godzina postoju

Odcinek bez spanka

Około 2h

  1. Gapimy się na drogę, samochody, remonty, itd.
  2. Nuuuuda” – lecą zdrowsze przekąski
  3. Mamo, już nie chcę jeść” – rzucam na tylny fotel książeczki
  4. Mniej zdrowe, ale zajmujące przekąski, typu batoniki Muesli
  5. Plastikowy badziew nazbierany przed podróżą, czyli dużo drobiazgów do układania itd.
  6. Piosenki z przedszkola
  7. Żelki podawane po jednym, no chyba że już boją plecy od wykręcania się 😉
  8. Bajka
  9. Tak, już zaraz wysiadamy
  10. Wysiadamy. Grubo ponad godzina postoju

Zobaczcie co działa u Waszych dzieci!

To strasznie miłe jeśli wytrzymaliście do końca!  Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, chętnie odpowiem. Zajrzyjcie też na Facebooka, albo Instagram – będzie fajnie!

Bob

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.