.World

Ulcinj plaże wszystkie

Ulcinj to ostatnie miasto przed Albańską granicą, którego nazwę uczę się pisać do tej pory. Zanim się tam wybraliśmy, zdążyłam przeczytać, że czuć tam nieco bardziej orientalny klimat. A w praktyce jest tak, że w zależności od tego gdzie i kiedy się znajdziecie, miasto może wyglądać w ten sposób:

Albo w ten sposób:

Z plażami jest w zasadzie podobnie. A że wylądowałam na wszystkich trzech podczas weekendu, w środku sezonu, to wiem o czym mówię! I na wstępie polecam jednak trochę poza sezonem i w tygodniu roboczym ;).

Muszę też Wam powiedzieć, że wynik w postaci odwiedzonych trzech różnych miejsc powinniście uznać za imponujący, bo ja plażować nie znoszę (chociaż się trochę przekonałam)!

Mala Plaža w centrum miasta

To piaszczysta plaża, na którą drepcze się chwilę po szóstej rano (Tatinek widział!), targając przenośną lodówkę i szeroko pojęty ekwipunek na cały dzień.

Widoki są bardzo ładne, o ile nie zasłaniają ich tłumy. My podziwialiśmy je w spokoju po godzinie 18:00. Minusem było mnóstwo (jeszcze) nieposprzątanych śmieci, plusem piękna zatoczka, w której znajduje się plaża:

Plaża, jak sama nazwa wskazuje, jest mała, ale za to w samym centrum miasta, tuż obok malowniczego średniowiecznego starego miasta. I z meczetem tuż obok. Znaczną część zajmują leżaki i parasole do wynajęcia, ale ciężko mi sobie wyobrazić spędzenie tam dnia bez odrobiny cienia. Nad bezpieczeństwem plażowiczów w odpowiednich godzinach czuwa ratownik.

Jak na centrum przystało, w razie potrzeby nie naszukacie się grillowanej kukurydzy, jedzenia z restauracji, sklepu, balonów z helem, lodów… 😉

Jeśli chcecie podjechać na miejską plażę samochodem, proponuję zaparkować na płatnym parkingu w poblżu starego miasta (Kalaja) – mniej więcej tu (Mapy Google). Z drugiej strony plaży widziałam też zjazd na parking (Mapy Google), ale osobiście nie zwiedzałam.

Ale jeśli jedziecie autem i nie planujecie zwiedzać Ulcinj to najlepiej pojedźcie gdzie indziej.

Velika Plaža poza miastem

Wygląda na to, że Ulcinj można by nazwać miastem piaszczystych kontrastów, bo obok malutkiej miejskiej plaży możecie tam znaleźć najdłuższą nad całym Adriatykiem. 12 kilometrów drobnego piasku sprawiło, że musiałam poszukać inspiracji odnośnie optymalnego dla nas miejsca i znalazłam je tu.

Jak dojechać? Wyjeżdżając z Ulcinj jedźcie wzdłuż wybrzeża Bulevar Teuta (droga R-17). Ulica biegnie w odległości około kilometra od morza. Żeby dotrzeć na plażę wystarczy skręcić w jeden z asfaltowych zjazdów. Na końcu czeka na Was w większości przypadków parking, beach bar i szeroko pojęta plażowa infrastruktura.

Podobnie jak autorka wspomnianego wpisu, planowaliśmy skręcić w ostatni z asfaltowych zjazdów (dalsze podobno już tylko z samochodem terenowym), ale że dzieci zaczęły nam zasypiać, postanowiliśmy odbić w stronę morza nieco szybciej. I tak wylądowaliśmy na Cabo Beach.

Co urzekło nas najbardziej to plażowa infrastruktura w postaci wielkich bujających się, zacienionych łózek. I bardzo chcieliśmy takie wynająć, ale wszystko było zarezerwowane. Podobnie jak wszystkie leżaki, ale czego oczekiwać w słoneczną niedzielę na początku sierpnia. I do tej pory nie wiem jak system rezerwacji przebiega, być może na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Ceny: 8 € za dwa leżaki i parasol za dzień, 20 € za bujające się łóżko (baldachim), też za dzień.

Panowie, którzy ogarniają dystrybucję leżanek wszelakiej maści, są wszechobecni. Natomiast szanse pogadania po angielsku są nikłe. Chyba właśnie to pomogło nam znaleźć ostatnie wolne zacienione miejsce, za które potem nikt nie chciał od nas pieniędzy (próbowałam zapłacić trzy razy!). Nie wiem o co chodzi, ale wszyscy byli jak zwykle bardzo mili.

Nie jestem znawczynią plażowania, pewnie to standard, ale jedzenie z knajpy można było zamawiać z dostawą do swojego łóżka czy innego parasola. Ponoć w większości okolicznych plażowych barów jedzenie jest spoko, nasze też było. Poza tym talerze z cudzymi posiłkami szybujące nad naszymi głowami pachniały i wyglądały zachęcająco.

Podobno Velika Plaža z racji swoich rozmiarów jest raczej pusta, ale nie powiedziałabym tego o pierwszej niedzieli sierpnia. Może jakby pojechać jeszcze kawałek w stronę albańskiej granicy? Jeśli chodzi o sam Cabo Bar to nawet na TripAdvisor przeczytacie rady o tym żeby wybierać się tam rano albo wieczorem.

Bonus – Ada Bojana

Jeśli miniecie całą długą plażę dotrzecie do wyspy Ada Bojana na granicy z Albanią. Oprócz tego, że podobno jest bardzo malownicza, znajdziecie tam cały resort i plażę dla naturystów.

Valdanos – kamienista plaża w cieniu

Valdanos to najbardziej oddalona od miasta plaża, jednak prowadzi do niej całkiem spokojna, ale wąska droga, bez odcinków przyprawiających o zawał serca (mam na myśli takie z ze stromymi podjazdami czy bardzo ostrymi zakrętami). I wiedzie przez całkiem malownicze oliwne gaje. Z możliwością zakupu lokalnej oliwy rzecz jasna, przynajmniej w niedzielę rano w sierpniu. Nawigację możecie ustawić na to miejsce. Przy plaży znajduje się duży parking i toaleta bez drzwi ;).

Oprócz tego znajdziecie tam, a jakże, beach bar, leżaki oraz baldachimy do wynajęcia. Plusem Valdanos jest sporo cienia w okolicy, minusem kamienie po których ciężko chodzić. Widziałam jednak, że jakby minąć bar i dojść do końca plaży, do morza da się dostać po płaskich, betonowych płytach. Infrastruktura trąci trochę myszką, ale ja lubię takie klimaty. Jak zwykle natura wszystko kompensuje. I ludzi było stosunkowo niewielu!

My ogólnie mieliśmy pecha, bo w dniu naszej wizyty fale były dość duże, przyniosły tonę glonów a do tego mocno wzburzyły piasek (widać jakiś między tymi kamieniami jest!) i morze było turkusowe tylko gdzieś w oddali. Ogólnie ciężko było pływać, więc szybko czmychnęliśmy dalej. Wierzę jednak, że przy odrobinie szczęścia do mniejszych fal i z butami do pływania mogłoby być całkiem przyjemnie.

Bonus – kameralne plaże w mieście

Jeśli nie przeszkadzają Wam kamienie na plaży możecie spróbować na Liman I albo Liman II. Obydwie znajdują się stosunkowo blisko od zabytkowej części miasta, widoki ładne a i podobno ludzi mniej. Nie sprawdzałam, bo właścicielka wynajmowanego mieszkania powiedziała mi o tym dzień przed odjazdem ;).

Jeśli jeszcze tego nie robicie koniecznie obserwujcie bloga! W tym celu wpiszcie maila na stronie głównej, po prawej stronie. I zapraszam na Facebooka oraz Instagrama, znajdziecie tam trochę więcej nowości, ładnych widoków i heheszków.

Bob

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.